![]()
CH CHIQUITA Pooh-Cat's*PL

Prawdziwy koto - pies. Spełnienie naszych marzeń o kocie, który chodzi za człowiekiem jak pies, aportuje, co się da i nie opuszcza mnie w żadnej domowej czynności. Pierzemy razem, sprzątamy, gotujemy. Uwielbiamy też razem prasować a nawet się kapać. Nie wchodzi ze mną co prawda do wanny, ale bardzo pilnie obserwuje każdy mój ruch, siedząc wygodnie (o zgrozo!) w umywalce!
A w nocy odwdzięcza się za całodzienną opiekę i pielęgnację pięknymi mruczankami i masażem pleców albo brzucha. Grzeje wtedy, jak prawdziwa elektrownia.
Ma niespożyte pokłady energii i wiecznie zaskakuje domowników w kwestii tego, gdzie może się zmieścić, wcale nie małych rozmiarów, kot. W tej sytuacji do Chiquity najbardziej pasuje aforyzm Ernesta Hemingway: "Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu". Wejdzie i zmieści się wszędzie po cichutku i niezauważona. Uwielbia wszelkie przesyłki kurierskie i zawsze z należytą tylko kotom starannością i zawziętością, ogląda i podziwia ich zawartość. Po czym długie chwile spędza w kartonach. Lubi też przesiadywać w reklamówkach po zakupach a przede wszystkim uwielbia, jak w domu coś się dzieje!
Przybyła do nas z hodowli Pooh-Cat's*PL z Wrocławia. Bardzo dziękujemy Pani Joannie i Panu Piotrowi za kochanego "dobrego duszka" naszego domu.
Chiquita bardzo podoba się sędziom. Jest panienką, która lubi "bywać" i się pokazywać. Mając 11 miesięcy uzyskała tytuł Championa.
![]()
PINKY Ewenement*PL

Kocia indywidualistka, lubiąca zawsze i wszędzie dobrze wyglądać i odpowiednio się prezentować. Szanuje swoją odrębność i unikalny charakter. Zawsze uśmiechnięta, przez całe dnie wygląda na zadowoloną z życia. Zwana jest przez domowników "Tulewną" a właściwie "Tólewną", zważywszy na pochodzenie w/w nazwy od słowa królewna.
Do Pinky najbardziej pasuje aforyzm Josepha Wood Krutcha: " Kot działa według zasady: proś, a może Ci dam." Jej serce należy do naszej młodszej córki, Zosi. Łączy je siła spokoju i wzajemna bezinteresowna miłość.
Odpoczywa z prawdziwą pasją, ale gdy się bawi - to równie zawzięcie! Na każde dotknięcie reaguje radosnym "mrrau", jakby nam dziękując. Jest zawsze pierwsza, by przywitać nas w progu, gdy wracamy do domu.
Pinky je z prawdziwą pasją... piranii, jak to określiła Pani Maria, od której ją przywieźliśmy. Dziękujemy, Pani Mario.